Niedziela, 17 lutego 2019 rok

Nasz Dziennik - Kubala: Lewica zwiera szyki

07-02-2019

ROZMOWA z Pawłem Kubalą z Rady Naczelnej Prawicy Rzeczypospolitej

Środowiska lewackie i feministyczne – wśród nich m.in. SLD i Partia Razem – zawiązały komitet inicjatywy ustawodawczej „Świeckie państwo”. Ma on całkowicie zmarginalizować rolę Kościoła w Polsce. Jak przyjął Pan tę inicjatywę?


– Nie jest to dla mnie zaskoczeniem. Środowiska skrajne od lat robią takie antyklerykalne wrzutki do dyskusji publicznej. Można wspomnieć choćby retorykę Unii Pracy z lat 90. Myślę jednak, że należałoby sięgnąć w historii dalej – do działań reżimu komunistycznego. Już wtedy, pod pozorem walki z rozmaitymi patologiami, starano się marginalizować Kościół, a docelowo zmieść z powierzchni Ziemi. Warto jednak przypomnieć, że rozmaite lewicowe ideologie i inicjatywy przemijają, a Kościół trwa.

Mamy rok podwójnych wyborów. Antyklerykalizm ma być sposobem na kampanię wyborczą?


– Był już w przypadku Ruchu Palikota. Odwoływanie się do haseł antyklerykalnych przyniosło mu pewne korzyści, choć krótkotrwałe. Być może lewica liczy właśnie na ten krótkoterminowy efekt, nie patrząc dalej w przyszłość. Z tego, co jednak zauważyłem, to notowania środowisk wchodzących w skład antyklerykalnej inicjatywy według sondaży nie przekraczają progu wyborczego, więc być może wchodzenie kolejny raz do tej samej rzeki tym razem skończy się klapą.

Walka z Kościołem jest pewnym krokiem do przemiany społeczeństwa?


– Pierwszym krokiem jest walka o przemiany kulturowe, która trwa co najmniej od kilkudziesięciu lat. Natomiast walka z Kościołem jest jednym z elementów, ważnym elementem takiej walki o przemianę społeczeństwa. W ciągu ostatnich wieków rozmaite siły w różny sposób próbowały zniszczyć Kościół w Polsce – czy to tak jak współczesna skrajna lewica, czy to poprzez fizyczne zniszczenie – i nigdy się to nie udało. Myślę, że tym razem będzie podobnie.

W Polsce takie hasła mogą się spotkać z aprobatą społeczeństwa? Formalnie ponad 90 proc. społeczeństwa to katolicy.


– W tym sensie chodzi o ludzi ochrzczonych. Ile z tego to osoby faktycznie rozumiejące i działające według katolickich zasad? Na pewno znacznie mniej. Jednak mimo wszystko myślę, że sam antyklerykalizm nie powinien dać lewicowym politykom więcej niż niewielki krótkochwilowy wzrost poparcia. Zwykłych ludzi obchodzą przede wszystkim takie kwestie, które dotyczą ich samych, np. program „Rodzina 500+”, a nie jakieś ideologiczne wojny.

Co może być najlepszą odpowiedzią na takie lewackie inicjatywy?


– Nasza aktywność. Mamy wiele ciekawych inicjatyw, które warto wspierać, jak projekt „Zatrzymaj aborcję”, inicjatywę Międzynarodowej Konwencji Praw Rodziny czy Narodowy Marsz Życia (który odbędzie się 24 marca w Warszawie). Warto również angażować się w te dziedziny życia, które od lat próbuje zawłaszczać lewica, jak edukacja czy kultura. Te ostatnie sprawy są może mniej widowiskowe niż jakieś akcje polityczne, ale czy nie ważniejsze w budowaniu zdrowego społeczeństwa?

Zawiązała się także Koalicja Europejska. Tworzy ją siedmioro byłych premierów, m.in. Leszek Miller, Jerzy Buzek czy Kazimierz Marcinkiewicz, a także byli szefowie MSZ: Radosław Sikorski i Grzegorz Schetyna. Apelują o utworzenie jednej opozycyjnej listy do Parlamentu Europejskiego. Jest Pan zaskoczony?


– Od dawna wiadomo, że w kwestii podejścia do Unii Europejskiej mają oni bardzo podobne stanowiska. Nie jest ono proeuropejskie, jak twierdzą, ale po prostu wspierające obecne władze UE. Nie ma tu żadnej rozumnej refleksji nad tym, co byłoby najlepsze dla Unii. Lekkim zaskoczeniem może być jedynie udział w tej koalicji polityków kojarzonych z SLD. Być może uznali, że porozumienie z PO bardziej im się opłaca.

Stawka jest najwyraźniej wysoka skoro zawiązał się lewicowy ideologicznie front?


– Nie od dziś wiadomo, że poparcie dla środowisk lewicowo-liberalnych spada w całej Europie. Zbliżające się wybory przyniosą jeżeli nie wstrząs, to przynajmniej przetasowania na unijnej scenie politycznej. Zwieranie szyków wśród środowisk lewicowo-liberalnych wydaje się naturalną odpowiedzią na rosnące zagrożenie, że będą konsekwentnie tracić wpływ na politykę unijną. Nie wiem, czy im to pomoże, ale uważam to za naturalną reakcję obronną.

Dziękuję za rozmowę.



Źródło: Nasz Dziennik.


Udostępnij