Niedziela, 17 listopada 2019 rok

Gość Niedzielny - M. Jurek: Co zrobimy ze swą wolnością?

14-06-2019

Totalitarna demokracja to nie anty-utopia, ale rzeczywistość, której trzeba się przeciwstawić.

Dwadzieścia lat mija od wizyty i przemówienia świętego Jana Pawła II w polskim Sejmie. Dziś żyjemy już w innym czasie. Jan Paweł II wygłaszał swą allokucję w dziesięciolecie odzyskania niepodległości. Czas, który minął od tamtej pory, to niemal epoka, tyle, co cała historia Drugiej Rzeczypospolitej. A jednak są podobieństwa między rokiem 1999 i obecnym. Centroprawica była u władzy, a naród – przez swe polityczne decyzje – odmówił zerwania z dziedzictwem chrześcijańskim. Wtedy byliśmy po czteroleciu rządów postkomunistycznych, które przecież wydawały się już niemożliwe po upadku kolaboracyjnych rządów PRL. Przy władzy pozostawał prezydent Kwaśniewski, który ledwie trzy lata wcześniej podpisał ustawę ponownie legalizującą dzieciobójstwo prenatalne (uchylił ją po roku – tak, tak – Trybunał Konstytucyjny). A dziś znowu stanęliśmy wobec fundamentalnego ataku na życie katolickie i znowu społeczeństwo – jako całość – przynajmniej chwilowo ten atak odparło. I wreszcie – wczoraj i dziś – stawało przed całą Rzecząpospolitą, przed władzą i narodem, pytanie: co zrobimy ze swą wolnością i z ładem, którego podstawy obroniliśmy. Co na nich zbudujemy?

Ciągle, mimo mijającego czasu, najbardziej znane są poszczególne zdania świętego papieża. Jean Madiran napisał, że gdy Jan Paweł II piętnował „»kulturę śmierci« i »totalitarną demokrację«, gdy występował przeciw »dramatycznej iluzji szczęścia człowieka, który nie potrzebuje Boga« albo gdy przestrzegał, że »naród, który zabija swe dzieci jest narodem bez przyszłości«” – jego słowa uderzały jak grom. Trzeba je wszystkie pamiętać i rozważać, ale trzeba też wracać do całości nauczania Jana Pawła II. Sejmowe przemówienie to do tego dobra okazja, bo samo w sobie stanowiło kompendium nauczania o państwie, które Ojciec Święty przekazał w czasie pierwszej pielgrzymki do niepodległej Polski, w rozważaniach kolejnych przykazań Dekalogu, w 1991 roku. Warto je więc konfrontować z naszym współczesnym życiem.

Charakterystyczne, że jak w encyklice „Centesimus annus” Jan Paweł II wyprowadził swe nauczanie z konkretnego kontekstu historycznego, ze zwycięskiej walki Polski o niepodległość, szczególnie z doświadczenia Solidarności. Państwo – w swej całości i w poszczególnych historycznych postaciach – ma zawsze swój historyczny fundament. Pamięć o nim gwarantuje historyczną tożsamość Ojczyzny i zobowiązuje do wdzięczności. Współczesna walka o odzyskanie niepodległości należy do tej kategorii wydarzeń. Tego – mówił Jan Paweł II – „nie wolno nam zapomnieć”.

W ostatnim czasie chętnie przypominano, że Jan Paweł II – zgodnie z tradycją tomistyczną – stale uczył, że demokracja musi być ufundowana na prawie, że wyraża się w rządach prawa. Jednak w swej sejmowej allokucji przypomniał, że ład prawny wymaga spójności przepisów prawa i prawa moralnego, bez tego zamienia się w bezprawie. I raz jeszcze – znowu nawiązując do „Centesimus annus” – pokazywał, że „demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”. Do tej pory ignoruje się istotną treść tych słów. Papież nie mówił bowiem, że relatywistyczna demokracja może nabrać cech totalitarnych, ale że nabiera ich łatwo, nie mówił w czasie przyszłym, ale o procesie, który już wtedy trwał, a dziś jeszcze się rozwinął. Demokracja relatywistyczna z zasady staje się totalitarna, wymaga więc od nas sprzeciwu i oporu, a nie usprawiedliwiania zła, które niesie, czy tym bardziej – udzielania mu pochwał. Te powinności klasa polityczna z reguły ignoruje, podejmują je jedynie dysydenci.

Wszyscy, którzy przywołują poparcie Jana Pawła II dla jedności europejskiej, powinni też pamiętać, że papież zawsze – i również wtedy w Sejmie – przypominał, że musi być to jedność wzajemna i poszukiwana, że nie może polegać na podporządkowaniu narodów Europy Środkowej regułom ustalonym bez nich. I przestrzegał przed redukcją jedności europejskiej do polityki, ekonomii i konsumpcji. Poważna alternatywa dla takiej redukcji nie może sprowadzać się więc do konsumpcjonizmu „z ludzką twarzą”, do dywagacji o „wartościach” bez konsekwencji dla realnego życia. Ta wizja zobowiązuje nas ciągle do pokazania alternatywy dla polityki dzisiejszej Unii, i to jeszcze jedno zadanie, od którego nie wolno się uchylać.

I wreszcie Jan Paweł II wyznawał w Sejmie wiarę we władzę Boga nad ludzką historią. Najczęściej traktuje się to jako religijny ozdobnik ważkich moralno-społecznych treści. Tymczasem właśnie ta prawda jest najważniejsza, bez niej inne tracą wagę i moc. „Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie”.

Źródło: Gość Niedzielny.


Udostępnij